portal systemowy idei cywilizacyjnych
 
podobna tematyka
"Oto jest głowa ... Szumowskiego"; czy tylko?
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Polska po koronawirusie
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Między posiadaniem a wolnością
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Wolność a sądownictwo
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Struktura władzy; POLIN
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Cywilizacja Polska a ... cywilizacja
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Rzeczpospolita czy Polin. Porównania
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Cywilizacja Polska a .. państwo
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Cywilizacja Polska a ... globalizm
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Cywilizacja Polska a ... oczekiwania względem PiS
Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje
Opracowania systemowe
Krzysztof J. Wojtas
Systemy filozoficzne a polskość
 
Książka zawiera rozszerzoną wersję koncepcji powstawania idei cywilizacyjnych, gdzie zasady wyjściowe opierają się na opracowaniach prof. Konecznego, który wskazał, że u źródeł idei cywilizacyjnych leżą wartości. Należy zaznaczyć, że przedstawione opracowanie jest krytyczne względem pierwowzoru, a oparte na spostrzeżeniu, że prof. Koneczny przyjął arbitralnie wartości podstawowe i nie wskazał ich umocowania. Stąd znaczne różnice i rozróżnienia. Druga część książki jest porównawczym wskazaniem zbieżności zasad idei cywilizacyjnej z praktyką tworzenia podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej. Zbieżność ta upoważnia do nadania polskiej koncepcji organizacji życia społecznego miana Cywilizacji Polskiej. Końcowe fragmenty książki są sugestiami zmian i rozwiązań, które pozwoliłyby na powrót do drogi wskazanej przez twórców Rzeczypospolitej.
Cywilizacja Polska
Książka jest pierwszą, scaloną formą analiz, które doprowadziły do przekonania, iż polski fenomen należy traktować w kategoriach odmienności cywilizacyjnej. Opisuje jak powyższe przekonanie powstało; zarówno w kategoriach rozważań filozoficznych jak i przy odniesieniach do konkretnych sytuacji, co prezentowane jest w postaci krótkich tekstów tematycznych.
więcej…
 strona główna autorzy blogi szukaj zasady kontakt 
Dyskusje2016.02.11 22:30 02.18 08:46

O pułapkach charakteru naradowego

   
 

Prezentowane tu opracowanie prof. Stanisława Bielenia było publikowane w numerze 2 (maj 2015) "Polityki Polskiej". Praca ta jest odrębnym spojrzeniem na kwestie narodowe, a tezy tam zawarte powinny być brane w dyskursach tyczących problematyki - są krytyczne względem potocznego rozumienia problematyki narodowej. Przedruk za zgodą Autora i Redakcji "Polityki Polskiej".


 

Badania genetyczne dowodzą, że ludzie należący do różnych narodów mają prawie identyczne genotypy. Oznacza to, że różnią się oni między sobą przede wszystkim pod względem kulturowym. Socjalizacja i inkulturacja, procesy edukacyjne i językowe kreują podstawy identyfikacyjne, pozwalające kwalifikować narody jako odmienne od siebie zbiorowości. O tej odmienności decyduje ich charakter, sprowadzający się do właściwych ludziom wchodzącym w skład danej wspólnoty narodowej cech osobowościowych i względnie trwałych sposobów postępowania. Na te zjawiska zwracano uwagę od dawna, zanim jeszcze wykształciły się narody w nowoczesnym rozumieniu. Począwszy od Biblii, sporo spostrzeżeń znajduje się w opisach historycznych i kronikach – Herodota o Scytach, Tacyta o Germanach, Juvenalisa o Grekach czy Ibrahima ibn Jakuba o Słowianach. Przekazy Galla Anonima, Wincentego Kadłubka, Jana Długosza i Marcina Kromera o Polakach także zasługują w tym kontekście na uwagę.

W XX w. badania problematyki związanej z charakterem narodowym przeszły bogatą ewolucję. Przekonano się, że nie sposób redukować go do zjawisk ściśle mentalnych bądź wyłącznie społecznych, co jest typowe kolejno dla psychologii i socjologii. Okazało się, że żadna z dyscyplin społecznych nie może wyrokować o ontologii tego zjawiska, ale każda, łącznie z etnologią, antropologią, historią i politologią, może sporo wnieść do świadomości i wiedzy naukowej, pozostawiając poza tym zakresem przedmiotowym literaturę piękną, publicystykę czy potoczne stereotypy.

Już dość dawno zauważono, że gdyby zestawić wszystkie badania charakterów narodowych, to ich rezultaty znosiłyby się wzajemnie. Morris Ginsberg w 1947 r. zarejestrował, że jedność czy jednolitość cech określonego narodu jest raczej wynikiem przekonania niż dostrzegania. Pod pojęciem charakteru narodowego usiłowano zmieścić złożoną aktywność człowieka, obejmującą aspekty wolicjonalne, emocjonalne i intelektualne. W kontekście wielokulturowości i globalizacji współczesnego świata coraz trudniej jednak posługiwać się tą kategorią. W obrębie każdego narodu istnieje bowiem taka różnorodność postaw, temperamentów i typów osobowościowych, iż poszukiwanie jakichś specyficznych cech narodowych staje się zabiegiem niecelowym. Przyjmuje się więc, że charakteru narodowego w sensie jednolitego typu psychicznego, obejmującego współczesną społeczność narodową nie sposób zidentyfikować. Pojęcie to ma charakter nieostry, odnosi się do tego szczególnego rodzaju zjawisk społeczno­kulturowych, które są niezmiernie trudne do bliższego i jednoznacznego określenia, chociaż są intuicyjnie silnie wyczuwalne i jak gdyby namacalnie ujawniają swoją obecność. Dzisiejsza wiedza z zakresu nauk społecznych daje podstawy stwierdzeniu, że nie ma jednej prawdy o wszystkim, także o danym narodzie i jego „charakterze”. W każdej wspólnocie, także narodowej, występuje wiele ludzkich zachowań, przypadków czy paradoksów. Wydaje się, że można jedynie przybliżyć się do poznania pewnego przeciętnego typu, dominującego w danym społeczeństwie.

Niezależnie od słabości definicyjnych jest sprawą dość oczywistą, że kategorię tę uznaje się za przydatną w określaniu swoistości psychologicznych, przypisywanych przedstawicielom danego narodu. Charakter narodowy pozwala z jednej strony uchwycić odrębność i specyfikę kultury narodowej, a z drugiej strony stanu świadomości narodowej, obejmującej wyobrażenia, wizerunki, sądy wartościujące, stereotypy, mity i uprzedzenia, charakterystyczne dla danej wspólnoty.

Rozważania nad charakterem narodowym Polaków koncentrują się przede wszystkim na specyfice losów historycznych. Chodzi o powrót do XIX­wiecznych sporów o przyczyny upadku państwowości, tkwiące w mentalności zbiorowej. Wydawało się wprawdzie, że następuje kres wpływu spuścizny romantycznej na polski charakter narodowy, ale kreowanie „mitu smoleńskiego” po katastrofie samolotu prezydenckiego z 10 kwietnia 2010 r. oznacza znowu „powrót do przeszłości”. Można byłoby zastanowić się nad jego wpływem na procesy nowoczesnej identyfikacji narodowej, zwłaszcza na tle dekady, jaka upłynęła od wejścia Polski do Unii Europejskiej. Na ile polski charakter narodowy utrudnia wchodzenie Polaków w sferę kultury uniwersalnej, europejskiej i ogólnoświatowej, na ile zaś pobudza krytyczną refleksję nad koniecznością rozmaitych przeobrażeń w sferze mentalnej i behawioralnej?

W charakterze narodowym zawierają się rozmaite sprzeczności, paradoksy i niejasności, które można nazwać pułapkami. Pierwsza pułapka charakteru narodowego polega na przypisywaniu mu „substancjalnych cech obiektywnego bytu”. Ma to związek z XIX­ wiecznym utożsamianiem charakteru narodowego z „duchem narodu” czy „geniuszem narodu”, co było charakterystyczne dla romantycznej fazy narodotwórczej. Rodowód XIX­ wieczny ma też pojęcie „duszy zbiorowej”, odnoszącej się do kondycji psychicznej organizmu społecznego, traktowanego na wzór organizmów biologicznych.

Z tym wiąże się druga pułapka, która tkwi w poszukiwaniu fizyczno­biologicznych uwarunkowań charakteru narodowego. Etnopsychologia czy psychologia narodów nie zyskała sobie uznania, prowadząc rozważania na manowce rasizmu i różnych odmian segregacji czy dyskryminacji na tle biologicznym. Stanowisko współczesnych nauk społecznych jest dość jednoznaczne w tym względzie. Sprowadza się do przekonania, że ludzkie zdolności są uwarunkowane nie przynależnością rasową, a środowiskiem społecznym i możliwościami kształcenia.

Trzecia pułapka polega na wyjaśnianiu charakteru narodowego przy pomocy uwarunkowań środowiskowych. Jest to tzw. determinizm geograficzny (geografizm) i środowiskowy (enwironmentalizm), polegający na przekonaniu o decydującym wpływie klimatu i środowiska naturalnego na człowieka i jego kulturę.

Czwarta pułapka ma związek z utylitarnym czy wręcz instrumentalnym przypisywaniem charakterowi narodowemu funkcji determinującej działania polityczne i zachowania społeczne. Utarło się przekonanie, że przedstawiciele danego narodu w określonych sytuacjach zachowują się w podobny sposób. Nie chodzi oczywiście o zachowania identyczne, ale o taką ich charakterystykę, która składa się na pewien „typ idealny”, na wzorzec, do którego wszyscy członkowie danej zbiorowości są mniej lub bardziej podobni. Być może wiąże się to z „instynktem stadnym”, a być może z autostereotypem, silnie zakorzenionym w mentalności zbiorowej.

Piątą pułapkę charakteru narodowego można wiązać z wpływem czynnika religijnego, a szerzej ideologicznego. Z tym wiąże się także przywiązanie do „teorii spiskowych”. Fikcja obiektywnego bytu

XIX­wieczna świadomość narodowa odwoływała się do kategorii „ducha ludu”, „ducha plemiennego” czy „ducha narodu”, co miało związek z romantyczną idealizacją i poszukiwaniem odrębności metafizycznych (mesjanizm, posłannictwo dziejowe, cierpienie, heroizm, ofiara). „Duch narodu” manifestował się poprzez język, sztukę, religię, obyczaje. Gustave Le Bon, francuski autor Psychologii tłumu i Psychologii rozwoju narodów wskazywał na istnienie „duszy rasy”, stanowiącej „ogół znamion moralnych i intelektualnych” ludu, które decydują o jego rozwoju, losach i zbiorowej fizjonomii. Znamiona te ujawniają się w instytucjach, religii, zwyczajach i przemianach politycznych. „Każdy lud posiada pewną organizację umysłową, równie stałą, jak jego cechy anatomiczne, organizację objawiającą się w jego uczuciach, jego myślach, jego urządzeniach, wierzeniach i sztukach pięknych”. Powyższe poglądy wskazują na istnienie pewnej fikcji „duszy zbiorowej”, która była odpowiednikiem „duszy indywidualnej”. Z tego wyciągano wnioski o bezwyjątkowym noszeniu przez każdego przedstawiciela narodu cech temu narodowi właściwych. M. Ginsberg w wydanej w 1921 r. pracy Psychology of Society uznał, że charakter narodowy odnosi się nie do stanów duchowych, lecz do faktów rzeczywistych. Jego zdaniem, psychologiczne cechy narodu, to „szeroko rozpowszechnione” w nim „formy odczuwania, myślenia i działania”, warunkowane splotem tradycji, sugestii, wymieszania ras i etnosów, a także wpływem środowiska. Uwalniają go one od piętna metafizyczności, mistycyzmu i dowolności interpretacyjnej. W swoich kolejnych badaniach autor ten dowodził, że psychiczny kształt zbiorowości daje się uchwycić nie w pojedynczych zachowaniach i cechach członków poszczególnych społeczności narodowych, lecz w „manifestowaniu kolektywnego życia” poprzez instytucje społeczne i wartości. Badacz zwracał ponadto uwagę na dynamikę i zmienność charakteru narodowego, iż „nie jest czymś danym raz na zawsze, ale czymś, co się nieskończenie staje, formuje i jest formowane przez okoliczności, w których naród się znalazł”.

Z czasem okazało się, że te empirycznie weryfikowalne cechy nie mają jakichś nadzwyczajnych znaczeń, a ich interpretacja zależy często od orientacji ideologicznej badaczy. Wplątanie problematyki narodowych odrębności wraz z „teoriami” rasistowskimi do założeń ideologicznych nazizmu zaciążyło nad losami tej orientacji. Niemniej jednak pojęcie „ducha” narodu występuje pod postacią pewnego „splotu emocji” i „kolein intelektualnych”, które pozwalają zdaniem badaczy zrozumieć „zagadki­tajemnice” danego narodu. W odniesieniu do narodu polskiego są to trwałe urazy i kompleksy historyczne, które nie pozwalają inaczej spojrzeć na Rosję, jak tylko z perspektywy „wiecznego wroga”. Podobnie jest ze spiskiem wielkich mocarstw, które kierują się wobec Polski motywem zdrady. Wszystkie tego rodzaju historyczne „skazy” czy „syndromy” są rezultatem skomplikowanych dziejów, związanych z utratą własnej państwowości. Fenomen historyczny Polaków polegał na tym, że byli w dziejach nowożytnych jedynym wielkim narodem, który utracił niepodległość państwową. Traumatyczne doświadczenia, związane z II wojną światową (kolejny rozbiór Polski i jej powojenne zniewolenie) z pewnością odłożyły się na „psychice” narodowej, przechodząc niczym „dziedziczna choroba genetyczna” z pokolenia na pokolenie. Dzieje się to w dużej mierze poprzez świadomy proces wychowawczy i w tym sensie charakter narodowy jest rzeczywiście wytworem aktywności społecznej. Pułapki psychorasistowskie

Zachodnioeuropejska tradycja zainteresowań charakterem narodowym została skażona „teoriami” rasistowskimi, których największy rozkwit nastąpił w okresie III Rzeszy, gdy stały się podstawą doktryny hitlerowskiej. Rozprawy Josepha Arthura de Gobineau, Gustava Le Bona czy Houstona S. Chamberlaina służyły jako inspiracja do dowodzenia wyższości jednych ras nad innymi i do uzasadniania panowania ras. W ten nurt wpisywały się także prace polskich badaczy, Ludwika Gumplowicza i Ludwika Krzywickiego, wskazujące na rolę uwarunkowań rasowych w procesach psychicznego różnicowania się narodów.

Wszystkich badaczy ras intrygował problem różnic funkcjonalnych, fizjologicznych i psychicznych, warunkowanych różnicami somatycznymi. Różnice w budowie anatomicznej ludzi miały powodować odmienności w ich cechach umysłowych. Jednym z pierwszych, którzy występowali przeciwko takim interpretacjom był Karol Kautsky, wskazując, że nie sposób odróżnić dziedziczne cechy rasowe od cech nabytych w procesie historycznym i określonym środowisku.

Elementy rasizmu społecznego można znaleźć w sarmatyzmie, jako czysto polskiej, jednoznacznie szlacheckiej formacji kulturowej. Rasizm ten był próbą ochrony „przed zalewem przez morze chamstwa, przez prymitywny motłoch i złowrogą czerń”. Miało to związek z przekonaniem o odmiennym pochodzeniu etnicznym szlachetnych Sarmatów, czyli protoplastów szlachty­Polaków, od gorszej, poddańczo­niewolniczej, prymitywnej kulturowo proweniencji chłopów i mieszczan. W okresie Polski międzywojennej odżyła sprawa rasizmu i ksenofobii. Jak stwierdził Tadeusz Łepkowski, „o ile dawny rasizm sarmacki nie był zbyt toksyczny pod względem duchowym, choć szkodliwy politycznie, o tyle groźny stał się rasizm endecki (wykluczający ze wspólnoty narodowej, z »polskości prawdziwej«, żywioły obce rasowo, głównie żydowskie)”.

Istotą pułapki psychorasistowskiej jest poszukiwanie pochodzenia członków wspólnoty narodowej od dawnych wspólnych przodków. „Naród oznacza wspólnotę wielu pokoleń, wspólnotę żywych i umarłych, od których obecni żywi się wywodzą”. Jeśli polskość wywodzono od szlachty polskiej, odmiennej rasowo od reszty narodu, to i charakter narodowy musiał kształtować się na bazie różnych „wspólnot krwi”, tym bardziej, że nacjonaliści o inklinacjach rasistowskich nie­Polaków, a zwłaszcza Żydów, za swoich przodków nie uważają. Jak wiadomo, podstawy takiego myślenia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, zważywszy na wymieszanie narodów pod względem etnicznym. Pułapki tkwiące w determinantach geograficznych

Wyjaśnianie psychokulturowej odrębności narodów za pomocą czynników geograficznych rozpoczęło się od starożytnych Greków – Herodota, Hipokratesa i Arystotelesa. Epoka wielkich odkryć geograficznych i spotykanie się Europejczyków z odmiennymi cywilizacjami od renesansu, przez oświecenie, po wiek XIX sprzyjały popularyzacji roli geografii w określaniu tożsamości narodów (Jean Bodin, Charles de Montesquieu, François­Marie Arouet Voltaire). Nie bez znaczenia był także rozwój socjaldarwinizmu, co znajdywało wyraz w poszukiwaniu dowodów wpływu topografii na charakter, zdolności, postawy i zachowania ludzkie. Johann Gottfried Herder, prekursor antropogeografii ujmował istotę zależności między środowiskiem geograficznym a osobowością w następujący sposób: „Jedna okolica kształtowała narody myśliwskie, utrzymując je w stanie dzikości i czyniąc dzikość tę czymś koniecznym, inna, bardziej rozległa i łagodna, otwierała pole działania ludom pasterskim, dając im za towarzyszy spokojne zwierzęta, inna czyniła uprawę roli rzeczą łatwą, ale i konieczną, jeszcze inna popychała człowieka do żeglugi i rybołówstwa, a w końcu nawet zawiodła go do handlu – wszystko to przedstawiało sobą okresy i stany ludzkości, wynikłe nieuchronnie z naturalnych różnic i zmian w budowie naszej ziemi”.

W wieku XX odrzucono owe „impresjonistyczne” analizy „wpływów” środowiska przyrodniczego na człowieka (oparte na wyobrażeniach, intuicji, stereotypach czy mitach), stawiając na pierwszym planie odbiór czy odbicie środowiska geograficznego w kulturze różnych społeczności. Czynniki geograficzne mogą wspomagać badania nad osobowością etniczną, nie mogą wszak przesądzać ich wyników.

Na czynnik geograficzny warto wszak spojrzeć w kontekście jego związków z zachowaniami politycznymi. Usytuowanie przestrzenne danego państwa, a zatem i jego narodu może w istotny sposób modyfikować refleksję charakterologiczną. Nie jest bowiem żadnym odkryciem stwierdzenie, że stopień zewnętrznego zainteresowania danym narodem jest funkcją jego położenia, a ściślej pozycji międzynarodowej, jego dynamiki rozwojowej i wpływów na kształtowanie ładu międzynarodowego. Geopolityka zatem może decydować zarówno o odbiorze zewnętrznym danego narodu, jak i o jego autopercepcji. Sięgając do przykładu położenia geopolitycznego Polski, należy wskazać na dwie istotne cechy, które kształtują charakter narodowy, a wynikają z geopolityki. Jest to terytoriocentryzm i wrażliwość na sąsiadów. Pierwsza pułapka geopolityczna wynika z przywiązania do ziemi jako ojcowizny i jako matki żywicielki. Słowa pieśni: „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, nie damy pogrześć mowy”, oddają triadę, definiującą polskość. W niej na pierwszym miejscu jest ziemia przed plemiennością i przed językiem. To przywiązanie do ziemi jest wynikiem pewnego paradoksu. Polacy bowiem, jak mało który naród stracił kiedyś swoją „ojcowiznę”, ze względu na utratę państwa. Być może z tego względu „sakralizacja ziemi ojczystej” przesłania wszystkie inne wartości. Spoglądając retrospektywnie, można także zauważać związek z dawną ekspansją magnacką na tzw. Kresy i przekonaniem, że Polska przynosiła zamieszkującym tam ludom wyższą kulturę. Tymczasem w świetle współczesnych badań, a największe zasługi ma w nich francuski historyk Daniel Beauvois, polski projekt kolonialny nie tylko był etycznie wątpliwy (nasilanie niewolniczej zależności), ale i niewydajny. Polska nie tylko straciła kontrolę nad tymi terenami na rzecz Rosji, ale i wzbudziła trwałą niechęć wśród Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, czego nie chcą dostrzec współcześni polscy politycy, będący zwolennikami tzw. jagiellońskiej koncepcji polityki wschodniej.

Druga pułapka geopolityczna jest rezultatem przekonania, że sąsiedzi Polski są jej odwiecznymi wrogami. Wynika to przede wszystkim z niekorzystnego dla Polski stosunku sił (ich asymetrii i nierównowagi), determinującego relacje Polski z Rosją i Niemcami. Rosyjski neoimperializm i niemieckie ambicje wpływania na sprawy Europy Środkowej i Wschodniej prowadzą do ograniczonego znaczenia Polski jako samodzielnego uczestnika procesów międzynarodowych. Okazuje się, że bez przyzwolenia Niemiec nie można prowadzić jakiejkolwiek sensownej polityki w ramach Unii Europejskiej, zaś bez uwzględnienia interesów Rosji trudno cokolwiek osiągnąć tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. To rodzi oczywiste frustracje, zwłaszcza wśród elit politycznych, a także potęguje strach przed sąsiadami. Zwłaszcza strach przed Rosją jest pochodną obsesji, polegającej na tym, że stosunkowo niewielkie zagrożenie (Polska od 300 lat nie była bardziej bezpieczna niż obecnie) jest postrzegane jako duże i wywołuje alarmistyczne tony w polskiej polityce. Taką sytuację wykorzystują Stany Zjednoczone, przypisując Polsce rolę „państwa frontowego” w swojej strategii podtrzymywania wrogości wobec Rosji.

Wszystkie te nastawienia i obsesje mają swoje źródła nie w trwałym i niezmiennym nieznoszeniu sąsiadów, ale wypływają z kompleksów i frustracji, nagromadzonych od XVII w., kiedy Polska zaczęła przegrywać rywalizację historyczną z Rosją. Jak zauważał T. Łepkowski, „w XIX w. Polacy żyli już w swoistym szaleństwie, może w rodzaju schizofrenii politycznej, spowodowanej nicością polityczno­państwową »narodu politycznego«, opętanego mitem wielkości i dławionego poczuciem krzywdy”. Pułapki podejścia utylitarnego

Kategoria charakteru narodowego od XIX wieku sprzyjała podkreślaniu wyjątkowości wybranych wspólnot. Tymczasem praktyczne podejścia, oparte przede wszystkim na racjonalnym poznawaniu rzeczywistości, wskazują na to, że każdy naród ma swoją specyfikę, którą można lepiej lub gorzej rozpoznać i wiedzę tę wykorzystać w konkretnych działaniach. Tak więc sytuacja narodu polskiego nie jest wynikiem jakichś mitycznych cech narodowych, ale konkretnych uwarunkowań, związanych z kondycją ekonomiczną i społeczną.

Przekonanie, że poznanie charakteru narodowego jest możliwe na podstawie doświadczenia legło u podstaw rozwoju dydaktyki i inżynierii społecznej, służących zwłaszcza celom wojskowym i ideologicznym. Na przykład badania sowietologiczne, o wyraźnym zabarwieniu antykomunistycznym, służyły na Zachodzie kreowaniu „wizerunku wroga” i przypisywaniu Sowietom cech negatywnych (trzeba było pokazać, jak niecywilizowany i nieludzki jest wróg). Nie jest już dziś żadną tajemnicą, że podejścia te służyły przede wszystkim propagandzie i indoktrynacji i nie wytrzymują próby z punktu widzenia kryteriów naukowych. Podobnie działo się po stronie komunistycznej, gdzie całe sztaby ludzi pracowały nad kreśleniem wizerunku imperialistów amerykańskich, wykorzystywanego w wojnie psychologicznej.

W XVIII w. David Hume upatrywał podstaw istnienia charakteru narodowego w systemie politycznym, który jest potężną siłą homogenizującą. Upowszechnianie wartości i instytucji zachodnich z czasem prowadziło do uniformizacji postaw i wzorów zachowań. Dyfuzja kulturowa sprzyjała kształtowaniu się przekonania, zwłaszcza wśród Amerykanów, że wszyscy ludzie na Ziemi mają jednakową skłonność do socjalizacji, naśladownictwa i kontaktów między grupami. Zdaniem D. Hume’a, „tam, gdzie ustaliło się na wieki bardzo rozległe państwo, narodowy charakter ogarnia cały kraj i we wszystkich jego częściach zaprowadza podobne obyczaje”. Na takiej podstawie w latach czterdziestych XX wieku w USA na zlecenie Biura Informacji Wojennej kreślono psychologiczne sylwetki narodów, zakładając – w dużym uproszczeniu – ich homogeniczność, specyfikę, odrębność. Trudno było w takich świadomie konstruowanych charakterystykach odróżnić prawdę od wyobrażeń, uprzedzeń i stereotypów, podzielanych zarówno przez badających, jak i ich informatorów (por. Harvard Project on the Soviet Social System). Trudno też było ocenić ich użyteczność czy bezużyteczność z punktu widzenia zamawiających. Trzeba jednak przyznać, że zapoczątkowane wtedy badania socjologiczne i psychologiczne na zamówienie armii amerykańskiej, przygotowującej się do wkroczenia na tereny dotychczas jej nieznane, z czasem rozwinęły się w poważne studia interdyscyplinarne, dostarczające wiedzy na temat psychologicznych charakterystyk grup ludzkich, żyjących w różnych miejscach globu. To w ich rezultacie zaczęto doceniać wyniki badań międzykulturowych nad charakterem narodowym, dowodząc wpływu cech narodowych na style zarządzania i gospodarowania.

Okazuje się jednak, że wszelkie uproszczenia i generalizacje prowadzą na manowce. W chińskim charakterze narodowym można przecież znaleźć szereg różnic, wynikających z przynależności regionalnej, językowej, religijnej czy zawodowej. Rosjanie, a następnie Amerykanie przekonali się, jak trudno rozpoznać charakter narodowy Afgańczyków, zważywszy na wewnętrzne różnice kulturowe. Podobnie stało się w Iraku czy w Libii. Nawet w Europie narody takie jak Niemcy różnią się między sobą nie tylko ze względu na niedawny podział na RFN i NRD, ale także ze względu na dawne rozbicie etnosu niemieckiego na wiele księstw, pryncypatów, miast i arcybiskupstw w obrębie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego.

Z tych powodów utylitarne spojrzenie na charakter narodowy może pomijać nie tylko jego złożoność, ale i dynamiczną zmienność. Zauważono bowiem, że w ciągu stosunkowo krótkiego czasu, narody zmieniały swoje oblicza w wyniku dramatycznych wydarzeń. Czesi, uważani za jeden z najbardziej walecznych narodów średniowiecznej Europy, po klęsce szlachty pod Białą Górą w 1618 r. zmienili się w jeden z najspokojniejszych narodów mieszczańskich. Francuzi, słynni z odwagi w wojnach napoleońskich i męstwa w okopach I wojny światowej, gromadnie poparli kapitulancką politykę marszałka Philippa Pétaina. Żydzi słynący z odwagi w bojach z Babilonem i Syrią, po klęsce powstań przeciw Rzymowi na wiele stuleci zrezygnowali z walki zbrojnej. Po konfrontacji z ludobójstwem w czasie II wojny światowej odrodziło się Państwo Izraela, w którym znów cnoty żołnierskie i kult czynu zbrojnego są na pierwszym planie. Przykładów takich przemian można byłoby przytoczyć więcej. Być może i współcześnie zachodzą tego rodzaju zmiany w polskim charakterze narodowym, co jest spowodowane otwieraniem się na procesy integracyjne i globalizacyjne.

Pułapki religijne

Charakter narodowy jest kategorią podatną na różne idealizacje i mitologizacje. Sprzyja nierzadko bezkrytycznemu przywoływaniu historii i apologetyzowaniu przodków, uzasadnianiu tendencji mesjanistycznych i bezrefleksyjnych. W przypadku wielu narodów ma związek z panującą ortodoksją, integryzmem religijnym czy fundamentalizmem. Praktycznie bardzo trudno jest oddzielić pod względem aksjologicznym charakter narodowy od religii. Zjawisko to występuje szczególnie w sytuacjach przerostu pierwiastka irracjonalnego i romantyczno­mitycznego nad myśleniem racjonalno­pozytywnym i działaniem „organicznym”.

W przypadku polskiego charakteru narodowego, na specyfikę i charakter polskiej religijności wpływały i wciąż wpływają takie czynniki, jak: przerost czynnika emocjonalnego i wolicjonalnego nad rozumowym i zdroworozsądkowym, fantazyjnego i utopijnego nad realistycznym, entuzjastycznego nad umiarkowanym, wiara w przychylność i pomoc sił nadprzyrodzonych, nieliczenie się z własnymi siłami i możliwościami, uleganie myśleniu życzeniowemu, łatwość improwizacji i tzw. bujanie w obłokach, ufność, że „jakoś to będzie”, wiara w misję dziejową i posłannictwo, powierzchowny tradycjonalizm, wybujały indywidualizm, nadmierna skłonność do celebracji zdarzeń (rocznic, świąt) i in. W rezultacie dość popularnym stało się przekonanie, że Polacy ze względu na złożoną historię i położenie geopolityczne siłą rzeczy muszą pozostawać „idealistami”. Gdyby bowiem byli „realistami”, takimi jak choćby obywatele państw skandynawskich, musieliby skapitulować przed silniejszymi od siebie sąsiadami. W takim myśleniu zawiera się ów „determinizm idealistyczny”, którego źródeł należy upatrywać w odległych czasach kształtowania się polskiego mesjanizmu chrześcijańskiego (jednym z jego prekursorów był w XVII w. Wespazjan Kochowski) i który ma swoje dzisiejsze apoteozy i apologetów.

Największym wyznacznikiem polskiego charakteru narodowego jest utożsamianie go z etosem katolickim. To ostatnie stanowisko jest zasługą Romana Dmowskiego, który usiłowanie oddzielenia katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii uważał za niszczenie „samej istoty narodu”. Splot „Polak­katolik” oparty na związku katolicyzmu i patriotyzmu/nacjonalizmu ukształtował się już w okresie zaborów, co miało ważne znaczenie identyfikacyjne i konsolidujące. Stefan Czarnowski zauważył, że im silniejszy był nacisk czynników obcych na polską społeczność katolicką, tym splot ten stawał się silniejszy. W kontekście stereotypu „Polaka­katolika” występowało zjawisko „polonizacji”, „sarmatyzacji” czy „nacjonalizacji” tej formacji religijnej, tzn. łączenia, a nawet utożsamiania treści doktrynalnych i teologicznych z wartościami i ideałami narodowymi.

Na przeciwne skutki „sojuszu” polskości i katolicyzmu wskazywał już w 1818 r. Adam Czarnocki (ps. Zorian Dołęga Chodakowski) w książce pt. O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, oskarżając chrześcijaństwo o doprowadzenie narodu polskiego do upadku i utraty własnej tożsamości. Najdalej posunął się chyba Jan Stachniuk z kręgu „Zadrugi”, który uważał, iż „chrystianizacja Polski była zaszczepieniem w jej organizm raka wspakultury. On też stał się kręgosłupem polskiej świadomości narodowej”. Pod wpływem religii katolickiej, owej spółki „germańskiego miecza z papieskim krzyżem” polski charakter narodowy uległ odpolszczeniu. Nie wnikając w spory ideowo­polityczne trzeba przyznać, że w określaniu tego, co polskie dużą przewagę do dziś mają orientacje zachowawcze, narodowo­patriotyczne i „bogoojczyźniane”. Rezultatem tego zjawiska jest narzucanie społeczeństwu religijnych symboli i wzorców osobowych, a zacieranie znaczenia i pamięci wzorców świeckich, konfesyjnie niezależnych, agnostycznych, lewicowych i antyklerykalnych, krytycznych wobec stereotypu „Polaka­katolika”. Poszukiwanie nowocześnie pojętej dialektyki sacrum i profanum, syntezy wartości narodowych z uniwersalnymi staje się warunkiem budowania nowego, pluralistycznego i wielokulturowego etosu. Jest to także konieczność odpowiedzi na procesy sekularyzacyjne, do których tradycyjny Kościół w Polsce nie jest przygotowany.

Wpływ czynnika religijnego na charakter narodowy pokazuje, że ludzie cały czas żyją w świecie narzucanych im narracji ideowych i światopoglądowych. Rezultatem tego zjawiska jest uniformizacja i równanie do jakichś wyobrażonych i narzuconych z góry standardów, ram i wzorów zachowań. Charakter narodowy okazuje się być jakimś konglomeratem poglądów dziedziczonych z przeszłości, na kanwie czego wyrastają rozmaite „hybrydy” intelektualne i świadomościowe. Dobrym przykładem jest polska świadomość narodowa, oparta na ideologii sarmatyzmu. Można oczywiście traktować ją jako przejaw polskiego „geniuszu historycznego”, ale nie da się zaprzeczyć, że stanowiła ona ideologiczny manifest wyboru drogi, która doprowadziła do największej katastrofy w historii polskiej państwowości. Zrodzony wtedy kompleks niższości wobec Zachodu był kompensowany kompleksem wyższości wobec Wschodu. W sumie obydwa kompleksy dowodziły głębokiej peryferyjności i braku wewnątrzsterowności Polaków.

Obciążenie charakteru narodowego religijnością prowadzi do pomieszania wielu zjawisk, z jednej strony do uwikłania religii w sprawy narodowe, polityczne, obyczajowe czy folklorystyczne (traci ona pewne cechy swojej uniwersalności na rzecz tzw. ludowości), a z drugiej do jej deformacji i spłycenia, petryfikacji i zamknięcia w dogmatach. Adaptowana i przekształcana przez naród religia utwierdza w nim tradycyjne stereotypy i zachowania, stanowiąc w efekcie bariery czy utrudnienia w procesie modernizacji cywilizacyjnej.

W społeczeństwach wielowyznaniowych (i zlaicyzowanych), w których nie ma dominacji jednej konfesji, a występuje pluralizm wierzeń i znaczeń religijnych – tak jak w społeczeństwach północnoamerykańskim,

kanadyjskim, australijskim, ale także zachodnioeuropejskich – religia nie jest sprawą publiczną czy narodową, ale sprawą prywatną, osobistą, indywidualną. Nie odgrywa ona istotnej roli w identyfikacji narodowej czy państwowej. Spoiwem wspólnoty narodowej jest etos świecki, oparty na nowoczesnych i obywatelskich więziach, osadzonych na wspólnej kulturze duchowej, upodobnionym obyczaju, zwyczaju i stylu życia, a także formach uczestnictwa w życiu publicznym. Charakter narodowy kształtuje się wtedy poprzez identyfikację z określonymi elementami wspólnie doświadczanej teraźniejszości i nastawieniami na przyszłość, a nie z treściami przeszłości i tradycji. Nie ma też problemu z otwartością i tolerancją wobec innych, odmiennych, obcych.

W rozważaniach na temat relacji między charakterem narodowym i religią wskazuje się nie tylko na integracyjne funkcje wierzeń, ale także na ich potencjał dezintegracyjny i konfliktogenny. W historii można wskazać na wiele inspiracji religijnych, kierujących zachowania wspólnot ludzkich w stronę wojen i walk bratobójczych, zbrodni, nietolerancji, prozelityzmu, ksenofobii, fanatycznego misjonizmu, urazów i uprzedzeń. W przypadku współczesnej Polski religia nie jest już narzędziem „wypraw krzyżowych”, ale można się zastanowić, czy gorliwość w zaangażowaniu na rzecz krzewienia zachodnich wartości we wschodniej Europie nie jest przypadkiem przebrzmiałym echem doktryny „przedmurza” i walk o „świętą wolność ludów”. Religijna pułapka polskiego charakteru narodowego sprawia, że w badaniach historycznych unika się łączenia katolicyzmu z tym wszystkim, czym w historii Polski trudno się pochwalić. Przyjdzie zapewne czas, gdy na wiele spraw będzie można spojrzeć bez ideologicznego zacietrzewienia.

 

* * *

 

Największe pułapki charakteru narodowego tkwią w jego ambiwalentnej naturze. Sprowadza się ona do postrzegania go jako czegoś, co istnieje obiektywnie, gdy tymczasem mamy do czynienia ze zjawiskiem ewidentnie subiektywnym. Charakter narodowy jako zjawisko psychokulturowe jest warunkowany przez wiele czynników. Trudno jednak przyznać im rolę determinującą. Uwarunkowania geograficzne i środowiskowe z pewnością nie przesądzają o „psychice narodowej” ani o „charakterze kulturowym” narodu. Charakter narodowy pozostaje w złożonych relacjach z innymi rodzajami świadomości społecznej, w tym także z wyznawaną religią czy religiami, wyciskając na nich swoje piętno, ale i ulegając oddziaływaniom z ich strony. Wszystko to tworzy pewne syndromy kulturowe, które są trudne do rozwikłania. Także utylitarne czy instrumentalne podejście do charakteru narodowego nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Okazało się, że rzekome rozpoznanie trwałych „kwalifikacji” różnych narodów wcale nie pomaga w stworzeniu skutecznych form zarządzania. Pokazują to doświadczenia amerykańskiej pomocy w odbudowie po konfliktach państwowości irackiej czy afgańskiej. Nikt nie jest w stanie poradzić sobie z syndromami etnicznymi i religijnymi, ukształtowanymi w konkretnych warunkach historycznych i niepoddającymi się modyfikacjom ze strony zewnętrznych interwentów.

Dzisiejsza wiedza z zakresu nauk społecznych pozwala jednoznacznie stwierdzić, że nie da się objaśnić wielu zachowań społecznych przez pryzmat charakteru narodowego. Gdyby tak było, popełniano by błąd redukcjonizmu, polegający na sprowadzaniu przyczyn rozmaitych zjawisk do jakiegoś jednego kodu wartości czy zestawu cech, które wcale nie muszą w zmiennych okolicznościach czasowo­przestrzennych prowadzić do tych samych, czy nawet podobnych zachowań. Z tego względu różne aspekty tradycyjnie pojmowanej tożsamości mogą być groźne dla jej nosicieli. Zamykają bowiem myślenie zbiorowe w jakiejś pętli zachowań i wyobrażeń, uchodzących rzekomo za typowe dla danej nacji. Ograniczają też zdolność przedstawicieli danego narodu do realistycznego postrzegania otaczającej ich rzeczywistości, a tym samym takiego jej urządzania, aby dostarczała coraz więcej impulsów rozwojowych, a nie zamykała się w koleinach stagnacji i zacofania.

Przedstawione pułapki charakteru narodowego mogą być źródłem złudzeń i zafałszowań świadomości przedstawicieli danego narodu na temat jego pozycji i ról międzynarodowych. Dotyczy to m. in. Polaków, przekonanych o swojej krzywdzie, a także mających skłonność do uprawiania swoistej „psychologii literackiej”, stosowanej w odbiorze i ocenie innych narodów.

Przekonanie o istnieniu jednego charakteru narodowego niesie zgubne skutki dla kultury dyskursu publicznego. Naród polski, podobnie jak inne narody, jest wewnętrznie zróżnicowany, dlatego nie sposób zamknąć go w jakiejś wyimaginowanej jednomyślności. Doświadczenie historyczne uczy, że narzucenie jednej narracji historycznej, jednej religii czy jednego stylu życia jest praktycznie niemożliwe. Polacy nauczyli się artykułować odmienne interesy i antagonizmy w przestrzeni publicznej, chociaż jeszcze zbyt często dzieje się to na poziomie symbolicznym i ideologicznym, a nie na poziomie pragmatycznym i intelektualnym. W dyskursie publicznym więcej jest mitów i wierzeń, w tym „teorii spiskowych”, niż wiedzy, namysłu i racjonalności. W sumie mamy do czynienia z kulturą głęboko antyintelektualną. Ludzi krytycznie bądź inaczej myślących łatwo kwalifikuje się jako narodowych „nihilistów”, „neostańczyków”, „pożytecznych idiotów” czy wręcz „zaprzańców”. Krytykowana przez Norwida nieumiejętność „różnienia się pięknie” to jedna z wad narodowych, utrudniających budowanie kompromisu. Do tego dochodzą czynniki zewnętrzne, uzależnienia od obcych koncepcji i wizji, które powodują, że naród polski w swojej złożoności ciągle ma problemy z autoświadomością i identyfikacją. Na przykład jedna z tzw. cnót narodowych, tj. sprzeciw wobec różnych form uzależnienia, kierowany jest wyłącznie pod adresem Rosji, gdy faktycznie uzależnienie pod nowymi postaciami przychodzi z wielu innych stron, także ze strony sojuszników i ugrupowań integracyjnych. W dyskursie publicznym pojawiają się półprawdy i zafałszowania, odwoływanie się do emocji i stereotypów, które nie pomagają w zrozumieniu, a zatem i zaradzeniu rozmaitym problemom, związanym choćby z procesami desuwerenizacji, towarzyszącej współczesnym przemianom globalizacyjnym.

 
 

Autor jest profesorem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego

 

 
1196 odsłon
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: wartości, wyznaczniki cywilizacji, narzędzia cywilizacji, naród.
Zeszyt tematyczny: 9. Rzeczpospolita a Naród.
login:
hasło:
  odzyskaj hasło
Załóż konto, aby mieć więcej możliwości, np. komentowania artykułów.
nowe tematy
JPII i Putin - epigoni przemijających potęg
Z perspektywy cywilizacyjnej obie te postacie, znakomite, pełnią podobną rolę – jeden w Cywilizacji Katolickiej, drugi Cywilizacji Turańskiej (o ile można ją uznać za w pełni rozwiniętą).

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-10-11 09:25
W zeszycie tematycznym nr 13.
23 odsł.
Wielka Lechia - logicznie i z fantazją
Co i rusz pojawiają się teksty tyczące Wielkiej Lechii. Czytam z ciekawości, ale większość jest nasycona  chciejstwem pozbawiającym logiki.  

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-09-29 09:18
W zeszycie tematycznym nr 13.
36 odsł.
Cywilizacja a kultura
Istnieje pewien dysonans pojęciowy tyczący tych określeń. Warto zastanowić się nad tego przyczyną.

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-09-25 19:35
W zeszycie tematycznym nr 13.
43 odsł.
Źródła potęgi żydowskiej. Opracowanie własne
Żydzi nie są wielkim narodem, ale ich pozycja w świecie bliska jest dominującej, a na pewno przekracza naturalne możliwości. Wydaje się, że warto zastanowić się nad przyczyną i to bez antysemickich konotacji.  

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-09-14 17:38
W zeszycie tematycznym nr 13.
48 odsł.
Akademia Cywilizacyjna
Cywilizacje   Rozważania cywilizacyjne jakie prowadzę sukcesywnie poszerzają rozumienie zarówno pojęcia jak i elementów składowych.    

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-08-16 17:17
W zeszycie tematycznym nr 13.
108 odsł.
Totalnie, aż do samozagłady
Rzekomo następuje podział na 2 plemiona; ten podział istniał cały czas a jedynie nie w pełni się ujawniał.  

Krzysztof J. Wojtas · Dyskusje · 2021-08-14 08:15
W zeszycie tematycznym nr 12.
99 odsł.
więcej…
najnowsze komentarze
Re: Polityka wschodnia: Rosja
Krzysztof J. Wojtas 1613 dni temu
Re: WIGILIA MIŁOŚCI
Krzysztof J. Wojtas → Mariusz Głowiński 1751 dni temu
Re: WIGILIA MIŁOŚCI
Mariusz Głowiński → Krzysztof J. Wojtas 1751 dni temu
Re: Śmierć Chrystusa - alternatywnie
Mariusz Głowiński → Krzysztof J. Wojtas 2040 dni temu
Re: Krzyżowanie Drogi, Prawdy, Życia
Krzysztof J. Wojtas → Mariusz Głowiński 2040 dni temu
Re: Krzyżowanie Drogi, Prawdy, Życia
Mariusz Głowiński → Krzysztof J. Wojtas 2040 dni temu
Re: Śmierć Chrystusa - alternatywnie
Krzysztof J. Wojtas → Mariusz Głowiński 2040 dni temu
Re: Śmierć Chrystusa - alternatywnie
Mariusz Głowiński → Krzysztof J. Wojtas 2040 dni temu
Re: Kwestie dyskusji
Krzysztof J. Wojtas → Piotr "Turbanator" Świtecki 2071 dni temu
Kwestie dyskusji
Piotr "Turbanator" Świtecki → Krzysztof J. Wojtas 2071 dni temu
Re: Państwo etyczne; 500 +
Krzysztof J. Wojtas → Piotr "Turbanator" Świtecki 2094 dni temu
Re: Państwo etyczne; 500 +
Piotr "Turbanator" Świtecki → Krzysztof J. Wojtas 2094 dni temu
Re: Założenia programowe
(konto techniczne) → Krzysztof2 2095 dni temu
Re: Założenia programowe
Krzysztof3 → Krzysztof J. Wojtas 2101 dni temu
Re: Założenia programowe
Krzysztof2 → Krzysztof J. Wojtas 2103 dni temu
Re: Założenia programowe
Krzysztof1 → Krzysztof J. Wojtas 2103 dni temu
więcej…